• Wpisów: 152
  • Średnio co: 26 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 09:29
  • Licznik odwiedzin: 41 472 / 4010 dni
 
soutys
 
Staruszkowie pocą się już drugi dzień z ponad dwudziestokilogramową porcją dziczyzny. O dziwo udało im się oskalpować tego skurczybyka (!) i "tylko" trzeba teraz co raz zlewy z sierści odtykać :P Albo zapas "kreta" się skończy albo będziemy mieli w kilku pomieszczeniach powtórkę z Ypres ;)

Ojciec, z tego co zauważyłem, co i rusz drapie się w głowę bo nie sądził, że będzie tak ciężko (w końcu to nie ćwiartka "chłeptowinki" ze sklepu). Brak współpracy czy zachęty nie pomaga. Przyznać się teraz z kolei do błędu - нельзя!

Matka psioczy pod nosem - zapewne planowała zakup w "jatce" a nie od jakichś "Łosi" (teksty w stylu: "sam to będziesz jadł" czy "jakbym chciała to bym sama...", oczywiście kierowane pod adresem ojca). Tacy są faceci: jak im coś wpadnie w oko to "inwestują" i się męczą. Często i gęsto nie sami...

Atmosferę można kroić tymi z trudem naostrzonymi nożami i nożykami. Mam nadzieję, że prezenty oraz wspólne, umiarkowane biesiadowanie trochę ją oczyści i nie będzie swarów przy stole.

Nie możesz dodać komentarza.